Miłe złego początki
14 listopada 2009
Wszystkie kobiety uwielbiają robić zakupy. To idealny sposób na pozbycie się chandry czy stresu, jakiego nabawiliśmy się przez cały dzień. W przepastnych wnętrzach sklepów i galerii handlowych w niepamięć idą wszelkie przykrości i złe chwile. Nowe buty, spodnie, torebka czy dodatki sprawiają, że – przynajmniej przez chwilę – widzimy świat w kolorowych barwach. Niestety, zakupy czynione z potrzeb wewnętrznych często okazują się chybione. Zdarza się, że dopiero w domu, kiedy oglądamy nowe nabytki na spokojnie, okazuje się, że tak świetnie prezentująca się w sklepie bluzka, w istocie jest kiepskiej jakości i właściwie do niczego nie będzie pasować. Czasami dopiero w domowym zaciszu wychodzi na jaw, że rozmiar też daleki jest od idealnego. Cóż począć z takim nietrafionym zakupem? Oczywiście można narazić się ekspedientce i spróbować taki towar zwrócić lub wymienić. Często jednak nie chce nam się podejmować takiego wysiłku i albo godzimy się z porażką i skrycie żałujemy wydanych pieniędzy, albo następnego dnia ruszamy na druga turę zakupów. Tym razem w kręgu naszych zainteresowań znajdą się rzeczy, które będą uzupełnieniem feralnego zakupu z poprzedniego dnia. Tak nakręca się spirala, która szybko doprowadza do sytuacji kiedy zakupy stają się istotą naszego życia. Szybko okaże się, że nasze potrzeby w tym zakresie znacznie przewyższają finansowe możliwości. I to powinien być punkt zwrotny, w którym ostrzegawcza lampka w naszej głowie zaczyna alarmująco pulsować. Wbrew pozorom zakupoholizm nie dotyczy osób wyjątkowo majętnych, tych bowiem stać na zakupy i nie nadwyrężają one ich budżetu. Natomiast ludzie, którzy wydają więcej niż zarabiają, nie potrafią odmówić sobie kolejnego zakupu, wmawiając sobie, że ten już na pewno będzie ostatni. W szponach nałogu może znaleźć się każdy. Może on też dotyczyć niemal każdego aspektu naszego życia. Nawet tak przyjemna czynność jak zakupy może okazać się zgubna. Każde uzależnienie zaczyna się od przyjemności. Konsekwencje jednak są dość przykre.